Jest taka grafika, którą widzi każdy początkujący inwestor co najmniej dwadzieścia razy w życiu. Pokazuje, że jeśli przegapisz „tylko” 10 najlepszych dni w ciągu kilkudziesięciu lat, Twoje stopy zwrotu spadają diametralnie. Sugestia jest jasna: nie próbuj nic kombinować, kup i trzymaj.
Konkluzja w sumie słuszna. Argument – bezużyteczny. I to nie ja tak twierdzę, tylko Cliff Asness z AQR, który niecały rok temu przypomniał o artykule, który napisał jeszcze w 1999 roku. Wtedy go odrzucili z magazynu naukowego, bo „wszyscy już to wiedzą”. Po 25 latach Asness przypomina, że ten argument wciąż króluje na pierwszych stronach.
Spróbuję dziś rozłożyć temat na czynniki pierwsze – czemu „buy the dip” zwykle nie działa, czemu klasyczny straszak o 10 najlepszych dniach jest nie do końca prawdziwy i co zostaje, gdy odrzucimy obie skrajności. Z perspektywy kogoś, kto sam dał się kiedyś nabrać i ma kilka blizn na portfelu.
